Wszystkie »

  • Wpisów:48
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:9 dni temu
  • Licznik odwiedzin:7 248 / 171 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Walka z html
2 : 0 dla mnie

Kilka dni wykańczającej walki, ale udało się. Już nigdy kodowanie, serwery, DNSy i inne FTPy nie będą mi straszne.

A satysfakcja jest spora, w końcu ładna sumka została zaoszczędzona

Zgodnie z zasadą, że pieniądze zaoszczędzone to pieniądze zarobione
 

 
Żyję....

...gdyby ktoś pytał.
 

 
No i po urlopie. Jestem w UK od środy, ale dopiero dziś mam chwilę, żeby usiąść i coś przyklikać

Urlop, choć niespodziewany, to jednak udany, a to miłe zaskoczenie. Udało się wszystko, co na szybko musiałam zaplanować. Zakupy też się udały hehehehe

Powrót do najprzyjemniejszych już nie należał. Płyta lotniska przywitała mnie wręcz tropikalnym żarem, za zakrętem stała policja i legitymowała każdego pasażera, aż w końcu zgarnęli jakąś laskę z dzieckiem, choć ona sama na zaskoczoną nie wyglądała...
Ale najgorsze było dopiero przede mną... Klimatyzacja na lotnisku wysiadła, a to w połączeniu z czterema samolotami, które wylądowały jednocześnie, a ludzie zakorkowali całą powierzchnię - dało efekt wejścia do piekła. I to dosłownie. Z każdym kolejnym krokiem było coraz goręcej, powietrze stawało się coraz gęstsze, a każda próba wdechu paliła wręcz płuca... Moja tachykardia od razu dała o sobie znać i serducho waliło ponad setkę na minutę. Serio myślałam, że to moje ostatnie minuty. A minuty zamieniły się w ponad godzinę i jakoś przeżyłam, chociaż do dzisiaj nie mam pojęcia jakim cudem.

Morał: nigdy więcej lotów w ciągu dnia.
Wracam do podróżowania wieczorami i z małych lotnisk, jak dotąd.

(No niestety tym razem wyboru nie miałam, brałam co było. Ale mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy).

No to wracam do pracy

Buziole dla wszystkich
 

 
Nie ma to jak niespodziewany wyjazd do Polski.

Kupowanie biletów na 5 dni przed wylotem, parkingi....

I nadrabianie roboty, bo przecież nie mogę mieć siedmiu dni przerwy...

Trzymajcie kciuki, żeby wyjazd był udany i bezstresowy.

ehhh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Niespełna 3 lata temu, w listopadzie, gdy wysiadłam z samolotu na angielskiej wyspie (bez biletu powrotnego), moją pierwszą myślą było, że od teraz w końcu nie będę się męczyć podczas letnich upałów. I że nie będę zamarzać w zimę. Że w końcu pożegnam moje pyłkowe alergie i świat będzie piękniejszy.

No dobra, już w czerwcu okazało się, że Anglię nawiedziło tzw. lato stulecia i padają rekordy temperatur - pierwsze tak wysokie od siedemdziesięciu lat. No ok, może tak się trafiło.

Ale przyszło kolejne lato, cieplejsze od poprzedniego

Ale tegoroczne to już kur#@$$#%@ przesada!!!
35st w cieniu w dzień plus jakaś dziwnie tropikalna wysoka wilgotność. W nocy 25-29 stopni....
Ja się pytam - what the fuck??!!
Gdzie ja jestem? Czy to na pewno Anglia? Ta niby wiecznie zachmurzona, deszczowa i zimna Anglia? No way...


PS. Pogoda jest kapryśna, owszem. Czasem w przeciągu jednego dnia potrafi zaprezentować wszystkie znane mi zjawiska pogodowe i pory roku hehehe

Ale to, że tu nie ma zieleni, jest zimno i ciągle pada deszcz - to bzdury. Największy mit wyssany z palca, jaki kiedykolwiek udało mi się poznać

Pozdrawiam


PS2: Jest u mnie godzina 19:25, temperatura 31 stopni, wiatrak nie daje rady...
  • awatar Alex Spring: Wow, no nieźle, ale to chyba fakt. Pamiętam, jak 4 lata temu byłam u rodziny w Irlandii, to praktycznie przez cały pobyt padało i było chłodno, a w tym roku cieplutko i raz tylko deszczyk popadał.
  • awatar Gusia: a przez polskę przeszła fala deszczów :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kupowanie butów na moją stopę graniczy z cudem!!!
Szczególnie na lato, bo wszystkie są za szerokie albo ze stopy spadają hehehe
- klapki - nie lubię
- japonki - owszem, czemu nie. Tylko dlaczego produkowane są tylko i wyłącznie dla posiadaczek palców długości 10cm?!?!?!
- sandałki - na upały idealne, pod warunkiem, że paski nie są tak twarde, że przy próbie zrobienia kroku obcinają palce!

Zjeździłam całe miasto wzdłuż i wszerz i nic
Poddałam się nawet z zamiarem przechodzenia 30-stopniowych upałów w adidasach


Aż po dwóch dniach polowania weszłam do sklepiku, po którym nie spodziewałam się dosłownie niczego... i co? Dwie pary moje! trallallalalla
  • awatar What's up Megg: @Catrisa: Dokładnie tak. A ja tak nie cierpię zakupów wrrrrr ;)
  • awatar Gusia: letnie buty mogę kupować, gorzej kryte, bo większość jest w podbiciu za mała dla mojego palca u nogi, a z klapek może sobie wystawać, ostatnio weszłam do sklepu i patrzyłam na rozmiar i cenę, kupiłam bez przymierzania :P
  • awatar Catrisa: Czasem już tak jest, jak się czegoś szuka to nie ma ... a gdy się nie spodziewamy to okazja za okazją :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Taaaaa....

o 19.00 padłam na łóżko na w pół przytomna z zamiarem zaśnięcia - nie udało się, chyba byłam zbyt zmęczona, żeby zapaść w sen hehehhe

Za to teraz dochodzi 2.00 w nocy - a ja pełna energii...

Powrót bezsenności? Czy to jednak wina co chwilę zmieniającej się pogody?

 

 
No dobra, otwarcie będzie z lekkim poślizgiem przez awarię html'a. Ale sytuacja już opanowana, a lekkie opóźnienie nie jest w stanie zepsuć mi humoru

lalllallallllalalla
  • awatar Ach2017: Gratuluję odwagi. Jakiego rodzaju papier będziesz sprzedawać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pierd×##÷@ pająki!!!!
Na zewnątrz gorąco to się pchają do domu....
Od rozpylania oleku pomarańczowego aż się rzygać chce...
od ich wstrętnych, czarnych, owłosionych nóżek tym bardziej...

bleeeeeeeeee

  • awatar Ach2017: @What's up Megg: Może wchodzi jakąś dziurą o której nie masz pojęcia, ze jest? Współczuję! Dzięki:)
  • awatar What's up Megg: @Ach2017: Podobno odstrasza. Jak mięta, kasztany i inne wynalazki. Ale tu znajdzie się jak widać jakiś odważniejszy okaz :)
  • awatar Ach2017: A co ma olejek pomarańczowy do pająków?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Lepiej przeżyć nieszczęśliwą miłość niż żadną...
 

 
Właśnie mi się przypomniało, że miałam dzisiaj sen. Było w nim dużo ciepła i czułości. Był spokojny i kojący.
A po przebudzeniu zupełna odwrotność - smutek i żal.
Zanim wstałam, to o nim zapomniałam.
Tylko dlaczego przypomniał mi się teraz, wieczorem?
...
 

 
1 czerwca rusza mój sklep...
Zostało jeszcze 8 dni ciężkiej i mozolnej pracy nad szczególikami, które zajmują miliony godzin.

Jestem podekscytowana, ale tak samo mocno się boję

Trzymajcie kciuka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Brak energii... na cokolwiek...

 

 
Po przymusowej trzytygodniowej przerwie wróciłam do biegów. Na początek spokojnie, króciutko i delikatnie, bo tylko 30 min i jakieś 2km.

Ale od razu mi lepiej i endorfinki wróciły
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Odkryłam dlaczego ludzie mnie nie lubią. Albo przestają lubić dosyć szybko.
Otóż ludzie lubią koloryzować i podkręcać rzeczywistość. Co niektórzy idą o krok dalej i próbuja wmówic wszystkim dookoła, że jest tak jak oni twierdzą. I wtedy w samym środku sytuacji pojawiam sie ja. I wiecie co? Nie muszę demaskować kłamstw słowami, już za stara jestem na takie dyskusje. Po prostu swoimi czynami i zachowaniem demaskuję kłamcę i obalam stworzone przez niego mity. Nie robie tego celowo. Po prostu nie robie nic wbrew sobie lub tylko dlatego, żeby komuś uratować dupę. I wtedy staję si się niewygodna. Kończy się sympatia do mojej osoby. Prawda i szczerość to największy kolec w dupie takich ludzi. Ludzie się ode mnie odwracają, przestają lubić. Próbują ściągnąć mnie do swojego kłamliwego poziomu, aby łatwiej było mnie pokonać. A gdy nic nie skutkuje - starają się mnie zniszczyć.

Morał? Albo żyj w kłamstwie pośród ludzi. Albo samotnie w zgodzie z własnym sumieniem.
 

 
Wszystko mnie dobija. Wszystko.

A najbardziej to, że ponad trzy tygodnie temu upierd$%#@$% mnie w kostkę jakiś pająk i od tamtej pory mam ją spuchniętą i NIE MOGĘ BIEGAĆ KURWAAAAAAAAA!!!!!!

Sorry za wyrażenie, ale wkręciłam się w to bieganie. Endorfinki to był jedyny pozytyw w moim smutnym życiu.

I nawet to zostało mi odebrane...
  • awatar Mi ki <3: Dostałaś jakąś maść na to ukąszenie dla zmniejszenia opuchlizny? ")
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dawno mnie nie było.
Ale żyję.
Wróciłam...
  • awatar Mi ki <3: Hej ! Coś wiele osób wraca na wiosnę :) zwłaszcza po rocznych przerwach:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od kilku dni nie czuję się zbyt dobrze.
Staram się więcej odpoczywać, w miarę możliwości.

Przez to mam więcej czasu na rozpamiętywanie...
 

 
Smutny wieczór, pełen samotności, refleksji i łez.

I nagle pojawia się wiadomość "Hej Meg!" I już wiem, że pomimo, że to słowa pisane, to powitanie jest głośne. Jak zawsze. A potem tradycyjna wiązanka przekleństw, bo trzeba mnie opierdolić za smucenie się. Moj przyjaciel serdeczny. Rzadko rozawiamy, ale zawsze w taki sposób, jakbyśmy robili to codziennie. Kiedyś tak było. A teraz każde z nas w innym kraju, w innej sytuacji życiowej... Ale zawsze się rozumiemy.
Bardzo mi go brakuje. Tych rozmów, niespodziewanych wizyt pomimo dzielących nas 600km, spontanicznych weekendowych wyjazdów do nikąd tylko po to, żeby posiedzieć na plaży i się poskarżyć jaki to świat jest zły, jakie z ludzi są świnie.
Brakuje mi tego.
Tęsknię bardzo.


Dzisiaj zanim zasnę znów będę płakać...
  • awatar What's up Megg: @Effugere: Staram się :)
  • awatar Effugere: Nie smuć się, czerp radość z tych chwilowych spotkać i rozmów z tego, że masz przyjaciela.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie mogę go dłużej kochać.
Nie mogę, bo stracę szacunek do samej siebie...

  • awatar What's up Megg: @itsmissashe: ucieka mi, oj ucieka :(
  • awatar itsmissashe: W miłości nie działa zasada co z oczu to z serca, ale powinnaś postarać się "odkochać", bo życie Ci ucieknie...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kilkugodzinna sesja zdjęciowa produktów zabiła moje plecy i stopy.
Dziekuję.


Aż się boję zrzucić fotki na komputer, bo jeśli znajdę coś do poprawki to moje plecy przykują się łańcuchem do łóżka w ramach protestu.

 

 
Nieszczęśliwa, samotna...
Od ponad 7 lat...
przez niego
albo... dzięki niemu...

...
  • awatar What's up Megg: @Mi ki <3: Walczyliśmy razem do końca, a nawet i dłużej. :(
  • awatar Mi ki <3: Za bardzo chyba wartosciujesz tą relację..ja bym walczyła do końca ale jeśli druga połówka w tym nie pomaga to tylko znaczy że jest to gra nie warta świeczki znajdziesz wkoncu kogoś..Zasługujesz..ale jedno Ci powiem bez faceta jesteś kobietą niezależną i sobie radzisz mimo to ..jesteś
  • awatar What's up Megg: @Ach2017: Los... :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Wczorajszy dzień był podobno najcieplejszym dniem w UK od baaaaaaardzo dawna. I rzeczywiście było gorąco. 23 stopnie o tej porze roku i w tym miejscu to naprawdę rzadkość.
Wykorzystałam ten dzień na uporządkowanie ogrodu za domem i skoszenie jeszcze zeszłorocznej trawy. Zeszłorocznej - mam tu na myśli nie koszonej od października (tak, mam trawę w ogródku calutki rok ).

No i miałam nadzieję, na chociaż minimalne opalenie boich gołych nóg. Niestety moje ciało się nie opala z jakiegoś powodu heheheh Wiele lat temu, gdy próbowałam się ratować wizytami w solarium, pani z obsługi zapytała mnie czy ja się w ogóle na łóżko kładę, bo po wykorzystaniu jakiś 60 minut ze stuminutowego karnetu wyglądałam, jakbym świeżo zakończyła sezon zimowy

Efekt był taki, że poparzyłam sobie skórę pod oczami i to tak mocno, że gdy położyłam na to miejsce naturalny jogurt to po 15 minutach miałam piękny ser
 

 
ehhhh kur%#@&#%

Już kiedyś odeszłam z pingera przez te cholerne błędy. I widzę, że nic się w tej kwestii nie zmieniło!

- pomimo ustawień dodany wpis nie pokazuje się na stronie głównej, nie można też dodać do niego komentarzy.
- po dodaniu więcej niż jednego wpisu w ciągu godziny - pojawia się tylko ostatni, pozostałe w cudowny sposób znikają i nie są wyświetlane.
- nie można zaplanować publikacji posta na przyszłość, bo - UWAGA - dostępna data to rok 2016......
- no i takie drobnostki jak brak wyświetlania osób odwiedzających bloga, czy wariujący licznik odwiedzin.
- pomoc techniczna o2 oczywiście nie istnieje od dobrych 3 lat, jak nie dłużej....

Co za gówno!
  • awatar What's up Megg: @Mi ki <3: a najgorsze jest to, że nikt się już tym miejscem nie opiekuje, nie naprawia błędów itp... :(
  • awatar Mi ki <3: Ja dwa razy tak się wkurzylam bardzo bo nie chciało mi dodać wpisa
  • awatar What's up Megg: @Ach2017: Tak, to o2. Jeśli już uda Ci się dokopać do jakiegoś formularza kontaktowego to idzie on właśnie do o2. Za dawnych czasów odpowiedź była w ciągu 24h. Ale teraz się już nie doczekasz :D Szkoda wielka szkoda, bo pinger bądź co bądź to fajne miejsce, ale te błędy i kaprysy zniechęcają na maxa :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›