Wszystkie »

  • Wpisów:114
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 18:41
  • Licznik odwiedzin:28 055 / 445 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W końcu pogoda pozwala na to, że można siedzieć w ogrodzie pod parasolem, z komputerem na kolanach.

Mmmmm to lubię.

A do urlopu zostały już tylko trzy dni. W końcu zaczynam się odrobinę cieszyć.
  • awatar Catrisa: Ale to szybko przeleciało, życzę super urlopu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
14 dni do urlopu, a moja radość jest równa zeru. I ani drgnie. To przesilenie wiosenne coś za długo trwa. Trzeba sobie kopa zasadzić na zapęd, bo jak tak dalej pójdzie to między wiosennym przesileniem a jesienną chandrą nawet nie zauważę różnicy...

Czas na jakieś zmiany!

Jakieś pomysły?
  • awatar Gusia: Też tak miałam ze niby kręciłam sie wokół mojego wyjazdu a traktowałam go jako czystą formalność. Dopiero gdy wyszłam z pracy poczułam to. Polecam jeśli nie byłaś przy takiej pogodzie Olsztyn
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Błąd dodawania wpisu. Wykryto spam.

Nosz ku%$#^& to chyba jakiś żart...
  • awatar What's up Megg: @Piotrdivine: Dzięki :) Może spróbuję następnym razem, skoro wczorajszy post nie wszedł, może nie miał się tu pojawić ;)
  • awatar Piotrdivine: Czasem system odrzuci. Spróbuj wrzucić nie cały wpis - a potem edytuj.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Misja szpilki zakończona sukcesem. A nawet podwójnym:
zamiast jednej pary, upolowałam dwie. W dodatku były w sumie dużo tańsze niż te pierwsze.

12 cm... poszalałam, zwłaszcza, że jakieś 4 lata biegałam bez szpilek. Trzeba sobie przypomnieć i potrenować, bo do lipca niewiele czasu zostało heheheh

I pomyśleć, że od czasów matury biegałam w szpilkach non stop, nawet po bułki do sklepu... Ściągałam je tylko do spania Cóż, czas już chyba wrócić do dawnych nawyków, dość odpoczywania
  • awatar What's up Megg: @Catrisa: A ja muszę sobie przypomnieć jak je obsługiwać hehe
  • awatar Catrisa: Duży ten obcas! Ja to w szpilkach kompletnie nie umiem chodzić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O butach po raz drugi.
Ale w sumie nic nowego, no oprócz tego, że tym razem to misja "szpilki".

Tak, misja to dobre, duże słowo.
Wszystkie (dosłownie) spadają mi ze stopy. A sandałki mają pasek na palce w takim miejscu, że nadają się tylko do stania, bo przy próbie zrobienia kroku odcinają palce...

Albo ja mam niestandardowo wąską stopę, albo wszystkie buty w UK produkowane są na Fionę ze Shreka...
 

 
On: Czułem się naprawdę wyjątkowo. I cieszę się, że potrafiłaś mi tak zaufać. Nie musisz się obawiać o to, że się oddalamy. Bo to nieprawda.
Ja: Nie umiem wyjaśnić swoich przeczuć, które sprawdzają się w 99%. Dlatego napisałam, że nie chcę tego analizować, bo będzie tylko gorzej. Może to przez to, że tęsknię, a tęsknie przez to, że zaufałam.
On: Jesteś naprawdę wyjątkowa. Nie zapominaj nigdy o tym.
Ja: Wiesz, że tylko Ty mi mówisz takie rzeczy?
On: Bo pozwoliłaś się poznać.
Ja: Albo właśnie jeszcze mnie nie znasz. Może zmienisz zdanie. 
On: Znam. Walczysz o swoje, zbudowałaś mur wokół siebie, bardzo skutecznie.
Ja: Taaak, w budownictwie jestem niezła hahaha
On: A ja za Twoim przyzwoleniem mogłem się przez niego przebić. I też otworzyć się na Ciebie.
Ja: A może byłam już zmęczona tym budowaniem. Bo ileż można…

On: Dla mnie to były ważne chwile.
Ja: Dla mnie też. Długo będę to pamiętać.
On: Ja na zawsze.
Ja: Na zawsze to jest właśnie długo
  • awatar preen: @What's up Megg: zdecydowanie za duzo. Przekonalam sie na wlasnej skorze, niestety.
  • awatar What's up Megg: @preen: Ufff, to nie Łukasz, czyli znamy dwóch innych psycholi. Co w sumie nie jest zbytnio optymistyczne... Za dużo tych psycholi dookoła.
  • awatar preen: @What's up Megg: łukasz ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Ehhh... tyle do napisania, tyle do powiedzenia, a jeszcze więcej do przemyślenia.
Wypadałoby przelać to na pingerowy "papier", ale zwyczajnie nie mam sił. Wieczorami dosłownie padam. Od nadmiaru wszystkiego...
Padam, ruszyć palcem nie jestem w stanie, ale i zasnąć też nie mogę. I wtedy kłębią się największe myśli, najciekawsze rozwiązania, najbardziej cięte riposty...
Czy może ktoś polecić nieawaryjny rejestrator myśli z dużym zasobem giga bajtów?


28 dni do urlopu...
 

 
Jedyny plus dzisiejszego dnia? (bo niestety wczorajsza ładna pogoda nie utrzymała się do dzisiaj )

Mogłam założyć bluzę z wielkim kapturem, jeansy i trampki. I wsiąść za kierownicę mojego autka i beztrosko sobie pojeździć, przy okazji jakieś zakupy ogarnąć.
Bez pośpiechu, bez stania w korkach, bez pikającego telefonu informującego o kolejnych mailach.

Taaaak, auto, droga i ja. Jak za starych dobrych czasów.


Jeszcze tylko za motocyklem tęsknię
 

 
Nie było mnie tutaj 12 dni...
Przytłoczył mnie brak czasu, nawał pracy, choroba, ciulowa pogoda i ogólna wczesnowiosenna depresja. Wszystko na raz...

Mam wszystkiego dosyć.

Nawet już się nie cieszę, że za 38 dni urlop.
  • awatar Gusia: Za 12 ja. Odpocznę za Ciebie. Trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
50 dni do urlopu. Wytęsknionego, wymarzonego...

Tylko dlaczego jeszcze nie zaczęłam się cieszyć?

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj przeżyłam mały zawał serca....

W drodze do domu skończył mi się internet. A że czekałam na ważnego maila, postanowiłam zaparkować pod McDonald's.
No i siedzę sobie, słucham Nirvany i czekam na wiadomość i czekam. Moją uwagę zwróciła grupka facetów głośno rozmawiających przed wejściem. Nagle jeden z nich postanowił wejść do środka. I gdy się odwrócił, ja dostałam zawału serca. Prawie...

Wyglądał jak on... Ten sam wzrost, postura, ruchy, linia włosów. Tak samo głowa pochylona do przodu, te same wyłupiaste oczy... Nawet krzywa szczęka!!!
Zamarłam... Po sekundzie usłyszałam dokładnie jego głos - i tu nastąpiła ulga. To nie on...

Bo gdyby to był on... albo bym go zabiła, albo wyśledziła gdzie mieszka, a następnie postarała się o porządne przeszukanie jego domu, co w tym kraju jest bardzo łatwe do osiągnięcia...

Człowiek, który kilka lat temu w perfidny sposób mnie okłamał. Ja z litości mu pomogłam, zaopiekowałam się, zapewniłam dach nad głową, załatwiłam pracę. A on mnie oszukał, okradł, pomówił. Próbował mnie zniszczyć tylko dlatego, że nie miał u mnie żadnych szans...

To już 5 sobowtór, jakiego spotkałam w życiu. Jeden z nich jest nawet mężem mojej dobrej znajomej Zawsze mam ubaw, gdy na niego patrze, czy z nim rozmawiam. I zastanawiam się czy ojciec mojego dawnego znajomego rzeczywiście był takim przykładnym mężem i ojcem, czy jednak miał coś za uszami heheheh i pewnej gorącej nocy stworzył klona swojego syna
 

 
No dobra, dzisiaj było 16 stopni!!!
Lallallalala

Od razu humor lepszy, nawet trochę energii do działania się pojawiło

Oby tak dalej
 

 
Wiosny jak nie było tak nie ma...
  • awatar Catrisa: No niestety jeszcze nie ma :(
  • awatar Aniaaa12354: no tylko śnieżyca zza oknem :/
  • awatar .:Gośka:.: Od kiedy pamiętam to pierwszy dzień wiosny wcale nie był wiosenny. Zawsze za szczeniaka chodziliśmy na koncerty na Agrykoli i zawsze było kuźwa zimno.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś o jednym z moich przyjaciół, który ma rodzinę, ale prowadzi podwójne życie. (Pisałam o nim kilka wpisów wstecz).

Moja wielka obręcz tolerancji została dzisiaj mocno naciągnięta. W niektórych punktach nawet trochę popękała… Ale do rzeczy:

Mój przyjaciel-świnia od jakiegoś czasu ma… „przyjaciółkę”. Celowo napisałam w cudzysłowie, gdyż jak się dzisiaj okazało, nie do końca uczciwie ją traktuje. No ale czego się po nim spodziewać, skoro nie jest uczciwy wobec swojej rodziny, wobec siebie też nie zawsze…
No więc, dzisiaj wyszło na jaw, że on wcale jej nie szanuje, wcale za nią nie tęskni. Tęskni za chwilą, za momentem. Spędzonym z kimś. Nie ważne z kim. Nie koniecznie ona jest tu ważna…
Zabiega o te chwile, bo akurat ona na te chwile się godzi, jest chętna. On potrzebuje rozrywki, zapomnienia, jest od tego wręcz uzależniony, więc dla niego nie ważne z kim, ważne żeby ona też chciała, ważne żeby tych chwil mu dostarczyła…

Mało tego! On wykorzystuje jej problemy, doły i chwile słabości, aby pod woalką „oddanego” przyjaciela, zaproponować spotkanie, wyjazd. Że niby ona tego potrzebuje, że to jej pomoże się podnieść, że to ją wesprze. A tak naprawdę robi to po to, żeby się chwilę pobawić. Żeby nie napisać „zabawić”… Nacieszyć miłymi chwilami. Skorzystać z odskoczni swojego codziennego, nudnego, gównianego życia, z którego nie ma odwagi się uwolnić.

Współczuję jej. Nie wiem czego: ślepoty? głupoty? wewnętrznego magnesu na drani? czy cholernego pecha, że trafił jej się taki pseudo przyjaciel?

Dzisiaj przegiął. Skrzywił mój obraz jego osoby bezpowrotnie. Mam ochotę wytatuować mu na czole „cyniczny manipulant”.

A wiecie co jest najgorsze? Że jestem na niego wściekła, ale nie potrafię go skreślić. W końcu znamy się jak rodzeństwo: tak długo i tak dobrze…

A powinien dostać w pysk!... Kolejny zresztą już raz…
  • awatar What's up Megg: @Szkotka: Zazwyczaj, ale nie w tym przypadku. Dzieli nas ponad 2000km, a gdy jestem w kraju - prawie 600km. ;) I owszem przyjaźnimy się ponad 2 lata, jego zdążyłam poznać dość dobrze, a jego rodzinę znam z opowiadań. Jak dotąd. :)
  • awatar Szkotka: @What's up Megg: Myślałam, że się przyjaźnicie.. zazwyczaj zna się rodzinę przyjaciół.
  • awatar What's up Megg: @zatopionawmarzeniach: Owszem :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Setny wpis na blogu.

Brak energii, brak apetytu, brak chęci, brak motywacji do czegokolwiek...

Nawet nie chce mi się chcieć.

Odpuszczam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czasem zdarzy się taki cud, że spotkamy osobę dokładnie taką samą jak my, tak samo myślącą, mającą takie same pomysły i to dokładnie w tej samej sekundzie.

Jak to cudownie rozumieć się bez słów, rozumieć uczucia drugiej osoby, odgadywać jej myśli i znać potrzeby. Bo przecież są dokładnie takie same jak nasze...

Jednocześnie znajdujemy wielką przeszkodę, nie pozwalającą cieszyć się tym fartem. A że nieszczęścia lubią chodzić parami, to te wielkie przeszkody są dwie. Gdy mamy wyjątkowego pecha - jest ich więcej...

Niestety...
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Poza domem szukamy tego, czego w domu nam brakuje.
Niby logiczne, niby oczywiste. Ale nie zawsze dobre. Zwłaszcza jeśli dotyczy to Bliskiej nam Osoby*.

Osoba ta tkwi w nieszczęśliwym związku. I choć próbowała go ratować, zmieniać, starała się, poświęcała - po prostu nie wyszło (no cóż, tak w życiu bywa) – i tak, w tym miejscu usprawiedliwiamy tą Osobę. I ta Osoba zamiast odejść, rozwieść się, pójść w swoją stronę, poszukać szczęścia gdzie indziej, woli tkwić w toksycznym związku - tylko po co: za karę? dla zagłuszenia wyrzutów sumienia? czy dla tzw. „zasady”?

Jednocześnie Osoba ta bezkarnie prowadzi podwójne życie, bo przecież może, bo przecież się starała, ale nie wyszło, bo tyle czasu była dobra, ale dostawała po dupie, więc teraz i ona może być tą złą, niedobrą… Odwet, zemsta… a raczej usprawiedliwienie, ucieszenie sumienia…

I chociaż sama jestem wyznawcą zasady, że gdy pomimo prób naprawy związku nie wychodzi, to lepiej się uczciwie rozstać i zacząć wszystko od nowa, niż okłamywać za plecami, to jednak Bliskiej Osoby nie oceniam, nie pouczam, nie daję dobrych rad w tym temacie. Jej prywatne życie, ja się nie wtrącam i koncentruję na naszych relacjach.

Ale czasami na maxa wkurwia mnie to, że Bliska mi Osoba, tak dobra, ciepła i wyrozumiała dla mnie jednocześnie jest dla kogoś innego zakłamaną świnią. I nie boję się nazwać tego po imieniu. I nie potrafię się z tym pogodzić… 

I dzisiaj jest właśnie to „czasami”…



bliska nam osoba* - osoba dla nas ważna, którą darzymy przyjaźnią, miłością. Którą cenimy. Która jest naszym powiernikiem, doradcą, wzorem, autorytetem, itp.
  • awatar What's up Megg: @Szkotka: Widzisz... ja od urodzenia wychowywałam się wśród chłopaków (14 kuzynów i ja jedna hehehe). Potem pracowałam prawie wyłącznie z facetami. Rozumiem ich bardziej, myślę jak oni. I potrafię się z nimi przyjaźnić. Mało tego - uważam, że przyjaźń z facetem jest bardziej wartościowa niż z kobietą. Nie ma tu zawiści, zazdrości, obłudy, fałszu... Jak coś jest nie tak, to prawda między oczy i znowu jest tak, jak przedtem :)
  • awatar What's up Megg: @zatopionawmarzeniach: Dokładnie tak :(
  • awatar Szkotka: @What's up Megg: Chyba nie wierzę w takie przyjaźnie. I z tego co widzę i jeden i drugi pewnie trochę Cię rwie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›