• Wpisów: 67
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 3 dni temu, 22:21
  • Licznik odwiedzin: 13 873 / 290 dni
 
whatsupmegg
 
Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że moja intuicja jest niezawodna (pomyliła się tylko raz). Jak mam silne przeczucie to zawsze się spełni. Sny czasem też bywają ostrzegawcze...

No ale dzisiaj to już przegięcie!

Nad ranem miałam sen. Nie wiem jak go nazwać - czteroscenowy? Przy czym między trzecią a czwartą sceną zostałam obudzona i nie spałam jakąś dobrą godzinę...
W pierwszej scenie kłócę się z mamą, a ciotka przytrzymuje mnie za ramię (żebym nie uciekła).
W drugiej ktoś, kogo dawniej znałam, próbuje mnie udusić i też przytrzymuje moją rękę.
Trzecia scena jest nieco bardziej rozbudowana: jestem w środku jakiegoś oszklonego baru, który ma dwa wejścia: jednym można wejść, przejść przez sam środek i drugim wyjść. Ja siedzę przy otwartym oknie. Widzę tłum facetów przebiegających przez ten bar. Wstaję i chcę wyjść ale przez okno moje ramię chwyta mały chłopiec i mocno trzyma. Za tym chłopcem była długa kolejka innych dzieciaków. Próbuję wyrwać rękę, ale trzyma mnie mocno. I wtedy rozlegają się strzały z broni maszynowej.

W tym momencie się budzę... Nie muszę chyba mówić, jak szybko waliło mi serce. ;)

Czwarta scena (po godzinnej próbie zasypiania) - wielkie pustkowie, na samym środku Lidl i przystanek autobusowy. Na przystanku 4 facetów. Szybko wchodzę do Lidla, bo jeden z nich biegnie za mną. Dogania mnie, podaje mi wizytówkę i łamaną angielszczyzną mówi, że to jest jego propozycja. Po czym nagle rozpyla gaz, a ja mdlejąc przestaje słyszeć...

Faceci z baru, z przystanku - wszyscy byli pochodzenia arabskiego/hinduskiego/... dzieciaki jakieś kambodżańskie...

Po przeanalizowaniu szczegółów snu z przerażeniem rozpoznałam miejsce, w którym stał ten bar. To miejsce to samo centrum mojego miasta, wszystkie szczegóły łącznie z drzewami się zgadzają. Oprócz jednego: zamiast baru stoi fontanna.

I teraz najlepsze: przed chwilą dowiedziałam się, że w najbliższą niedzielę przy tej fontannie będzie stała ciężarówka Coca-Coli...


Chciałam jechać zobaczyć, nagrać... zostanę jednak w domu... :/

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.