• Wpisów: 146
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 01:10
  • Licznik odwiedzin: 30 308 / 628 dni
 
whatsupmegg
 
What's up Megg: A więc po kolei:

1. Ślub.
Jak nie cierpię tego rodzaju imprez wie każdy, kto mnie zna. I nie chodzę, unikam jak ognia. No ale to moja Przyjaciółka (w przyszłym roku będziemy obchodzić 30lecie naszej przyjaźni) więc nie mogłam nie pójść. Tym bardziej, że byłam jedyną osobą spoza rodziny, którą młodzi zaprosili na przyjęcie. Stwierdziłam, że choćbym miała siedzieć i się męczyć, to nie mogę Jej zawieść.
O jakże się pomyliłam!
Ślub był przepiękny!!! W samym kościele ryczałam 3x (nagroda dla tego, który wymyślił wodoodporną maskarę).
Do restauracji miałam zaszczyt jechać w aucie razem z Parą Młodą. :)
Samo przyjęcie jeszcze piękniejsze! Ogólnie miał być to tylko uroczysty rodzinny obiad na 43 osoby. Muzyka w tle puszczana z mp3, żadnych dziwnych wodzirejów zabawiających gości niewybrednymi żartami i muzyką disco polo ;)
To sami goście zadecydowali o tym, jak potoczyła się impreza. Najpierw grzeczny obiad, kilka występów dzieci, potem tort, nieplanowany pierwszy taniec... No i jak już goście pojedli i popili to ruszyli w tany. :)
Impreza się rozkręciła taka, że nie jedno reżyserowane wesele mogło się schować :)
Nakręciłam wszystko, co się dało - chyba ze dwa miesiące będę montować Młodej Parze film niespodziankę ;)

I jak nadal nie cierpię wesel, tak na to poszłabym raz jeszcze :D :D

Do domu wróciłam z krwawiącą pękniętą skórą na lewej stopie - skutek 12h w szpilkach :D Ale warto było!

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.